Blog > Komentarze do wpisu
Bladoróżowe gacie

Często mam ochotę napisać to i owo, ale niestety powstrzymuje mnie groźba dostania się pism w niepowołane łapy. Tzn. - mam jakieś  nieuczesane przebąkiwania, on potem to przeczyta i się wkurwi. A tyle już by powstało. I mowa tu o wszystkich aktualnych i byłych czyli dwóch, partnerach. 12 lat zmarnowane, ha ha.

Na klatce schodowej mojej uroczej kamienicy panuje postpeerelowski syf. Mój szanowny świętej pamięci Dziadek Wacek (swoją drogą mam pretensje do jego matki o imię nijak nie nadające się do nadania ewentualnemu prawnukowi) pomalował okoliczne ściany na akuratbędącypodręką kolor z wiaderka - barwę spranych różowych gaci. Ponieważ sąsiadka w niedawnej ciąży dostała ułańskiej fantazji (a nie wygląda, aby zdarzało jej się to często) domalowała dalszy kawałek tym samym kolorem. Skąd ona go wytrzasnęła?! Ostateczny cios zadał nowy lokator z naprzeciwka - nowiutkie drzwi obmalował - a jakże - ulubionym kolorem. Poczucie estetyki współobywateli mnie zadziwia. Przecież musieli włożyć jakiś wysiłek w znalezienie odpowiedniej farby... Że ja z nimi jeszcze wódki nie piłam!

Żeby nie było - wielkie białe wiadro farby stoi i powoli traci okres ważności, ale ja im jeszcze pokażę!

wacek kazia raczkowski

czwartek, 05 stycznia 2012, forencka

Polecane wpisy